Polish (Poland)English (United Kingdom)
Text Size
   

Czytanie Duszy Aura Soma

Odkryj magię kolorów, ich głębokie znaczenie i wpływ na swoje życie.
Zapraszam na konsultacje czytania duszy AuraSoma.

Z wyboru 4 kolorowych flakonów, zawierających energetyczne esencje Aura Soma, powiem ci:
 - o celu dla którego się urodziliście, 
 - o wyzwaniu, o tym czego najbardziej teraz potrzebuje twoja dusza, by zostało uzdrowione, 
 - o miejscu gdzie jesteś teraz w życiu oraz 
 - o potencjalnej przyszłości, po uwolnieniu blokady.  

Wybrana esencja wcierana w ciało, skutecznie pomoga w odblokowaniu energii i uzdrowieniu.

więcej

 
Artykuł o Aura Soma, Magazyn Sens, 09.2010

Tęcza w butelce

 

Artykuł w oparciu o wywiad przeprowadzony z Adrianą Karimą
Autorka: Jolanta Maria Berent

 

Lid: To, czego potrzebujesz do samorealizacji, może być zamknięte w małym flakonie, mieć piękny kolor, przyjemny zapach i miłą ciału konsystencję. Taka jest właśnie Aura-Soma


Cieszą wzrok, przyciągają, budzą emocje... Niektórzy na ich widok płaczą, wpadają w egzaltację. „Oniemiałam, oszalałam, musiałam go mieć” – wyznała mi znajoma, na co dzień bardzo opanowana i zrównoważona. Co to takiego? Flakoniki! Przywołują nas na bardzo głębokim poziomie – poziomie duszy. Sama metoda nazywana jest zresztą terapią duszy. Remedia przychodzą z królestwa minerałów i roślin, światła i kolorów.
Equilibrium – tak nazywają się flakoniki będące podstawą systemu. Podpowiadają, z czym przyszliśmy na świat, dokąd zmierzamy i co nas w tej wędrówce blokuje, czego potrzebujemy, by ruszyć z miejsca. Pomagają podążać za celem, skonfrontować się z przeszkodami, odblokować potencjał, skontaktować się z naszą wewnętrzną mocą, osiągnąć harmonię, równowagę.


Każda butelka składa się z dwóch kolorowych warstw: oleju i wody. – Te niesamowite kolory są całkowicie naturalne – zapewnia Adriana Mościchowska, nauczycielka Vedic Art i konsultantka Aura-Soma. – Barwy uzyskano z kwiatów i ziół, sproszkowanych kryształów lub ich ekstraktów. Tam, gdzie widzimy fiolety, na pewno będzie ametyst, gdzie czerwienie – koral, gdzie róże – prawdziwa róża. Osoby jasnowidzące dostrzegają silne energie wokół tych flakonów. Sięgając po wybrane buteleczki (a jest ich 107) i smarując się ich zawartością, możemy dostroić się do wyższych częstotliwości, kształtować naszą osobistą tęczę. Wiadomość z głębi duszy System Aura-Soma stworzyła Angielka Vicky Wall w latach 80. minionego wieku. Miała wtedy 66 lat i była niewidoma. Od dziecka jednak dostrzegała aurę otaczającą ludzi – świat pełen kolorów. W rodzinie jej ojca, chasyda, mistrza kabały, istniała pewna niepisana tradycja: siódme dziecko (zawsze syn) rodziło się ze szczególnymi umiejętnościami, zdolnościami. Takie właśnie posiadał ojciec Vicky – odziedziczyła je po nim, chociaż była dziewczynką. Podczas spacerów po londyńskich parkach uczył ją rozpoznawać rośliny i ich właściwości. Przez lata wykorzystywała tę wiedzę, pracując w aptece.

Bardziej niż farmaceutkę przypominała jednak alchemika. Pod czujnym okiem właściciela, Edwarda Horsleya, wciąż przygotowywała jakieś kremy, mazidła, ekologiczne mikstury. A potem ten sen, może wizja... z tęczą – piękną, zawierającą niewątpliwie jakiś komunikat. Usłyszała głos nieżyjącego już wtedy ojca: „Podziel wody, córko”. Było to niedługo po tym, jak straciła wzrok i sięgnęła po umiejętność, z której jako dziecko postanowiła nie korzystać – jasnowidzenie. Głos ojca powracał. Nie wiedziała, o co chodzi. Podzielona woda? Morze rozstępujące się przed Mojżeszem? Poszła jednak za instrukcjami i powoli zaczęła odkrywać ich znaczenie – w działaniu. Niczym w transie stworzyła w swoim laboratorium pierwszy flakonik. Potem kolejne. Przychodziły też liczby, którymi je oznaczała, nazwy. Myślała, że to olejki kosmetyczne, tyle że znacznie wyższej klasy od dotychczas przygotowywanych, porównywalne z tymi, jakich używała Kleopatra. Dopiero podczas targów kosmetycznych zdała sobie sprawę z potężnej, uzdrawiającej energii, jaką zawierały zamknięte w szkle substancje. A przede wszystkim odkryła, że kolory we flakoniku odpowiadają tym, jakie widziała w aurze wybierającej go osoby. Teraz już mogła stworzyć system. – Ten system jest spójny z wiedzą na temat czakr i kolorów – mówi Adriana Mościchowska.

Wybór flakonu ma związek z wibracją danej barwy. Na przykład kobieta po szoku emocjonalnym, poraniona przez partnera, będzie się czuła przyciągana przez kolor pomarańczowy. Kiedy ktoś szuka czerwieni, zwykle oznacza to, że brakuje mu siły życiowej, determinacji w działaniu. Możemy nic nie wiedzieć o znaczeniu kolorów, a zostaniemy automatycznie przyciągnięci przez ich wibrację. To silniejsze od nas. Kolory niosą w sobie liczne informacje. Najlepiej odczyta je konsultant Aura-Soma, który przy użyciu flakoników Equilibrium przeprowadzi „lekturę duszy”. Podczas takiego czytania wybieramy 4 butelki, które zawierają ważną dla nas wiadomość. Tak naprawdę sami chcemy ją sobie przekazać, wyciągnąć na powierzchnię świadomości. Dobrze jest sobie wyobrazić, że jedziemy na bezludną wyspę i mamy zadecydować, którą buteleczkę zabrać ze sobą. Tylko tę jedną, żadną inną. Na podobnej zasadzie sięgamy po trzy kolejne.
Pierwszy flakon wskazuje na nasz potencjał, naszą prawdziwą naturę, którą chcemy jak najpełniej wyrazić. – Bardzo często są to ulubione kolory, takie, z którymi się utożsamiamy – dodaje Mościchowska. – Możemy nawet mówić o sobie „jestem turkusowana”.
Druga buteleczka to wyzwania, przeszkody, jakie musimy pokonać, by odzyskać zakopany skarb.
Dzięki trzeciej – nazywanej często „tu i teraz” – możemy lepiej zrozumieć, nad czym pracujemy w danym momencie, jaka energia wymaga odblokowania. I wreszcie czwarty wybór – to flakonik przyszłości – pokazuje, w jakim kierunku zmierza dusza, jakie energie przywołuje. I
nnymi słowy, jakimi mamy szansę się stać, dokąd dojść, kiedy już poradzimy sobie z wyzwaniem. Zwykle drugi flakonik traktuje się jako terapeutyczny – jego zawartością będziemy się smarować.  

Transformujący fiolet

Przy wyborze butelek konsultant może się też odwołać do numerologii lub tarota. Aura-Soma ma własne karty – pięknie ilustrowane, opatrzone rysunkami flakoników. – Świetnie się sprawdzają w przypadku osób, które dużo główkują, nie ufają swojej intuicji – zauważa Mościchowska. – Teoretycznie można samemu wybrać sobie flakon – coś się nam podoba, inspiruje nas opis... Dobrze jednak zrobić to z konsultantem, bo wtedy możemy dowiedzieć się o sobie dużo więcej, ustalić z większą precyzją, co w danej chwili nas blokuje. Olejek nanosimy na wybrane miejsca na ciele (w zależności od kolorów i przyporządkowanych im czakramów) dwa razy dziennie – rano i wieczorem. Można też medytować z flakonikiem. Ważne, by używać go regularnie, aż do wyczerpania substancji, i nie pozwalać nikomu innemu dotykać buteleczki. Jej czuła energia zestraja się z naszą i nic nie powinno jej zakłócać. – Jeśli flakonik będzie dobrze dobrany i dobrze używany, możemy spodziewać się dużych zmian – zapewnia Adriana Mościchowska. Ale oczywiście nie od razu. Najpierw trzeba przejść przez proces uzdrawiania, oczyszczania, konfrontacji z tym, co nas blokuje, wzrostu świadomości.

W tym czasie mogą pojawić się wyparte emocje, niewygodne reakcje, odczucia – po to, byśmy potrafili zmienić niektóre zachowania, podjąć odpowiednie decyzje, być może wrócić do zaniechanych projektów. Sposób, w jaki przychodzi rozwiązanie problemów, bywa zaskakujący.
– Już przez sam fakt, że otwieramy daną czakrę i pozwalamy, by energia przepływała przez nią swobodnie, łatwiej jest pewne rzeczy zrobić – tłumaczy Mościchowska, która wciąż testuje na sobie kolejne flakony. I wspomina: – Byłam w momencie, kiedy potrzebowałam przełomu, transformacji. Przy intuicyjnym wyborze wyszedł mi fiolet. Wiedziałam, że rzeczywiście potrzebuję tego koloru, świadomie wybrałam jego najmocniejszą odmianę. W ciągu 2–3 miesięcy przetransformowałam wszystkie najważniejsze rzeczy w moim życiu. Znalazłam odwagę, by rozstać się z partnerem, zmieniłam relację z mamą, pojechałam do Gwatemali, gdzie znalazłam wskazówkę na nowy kierunek życia. To się dzieje niepostrzeżenie.

Kiedy na przykład zaczynamy się smarować na poziomie serca, przyciągamy sytuacje, które pozwolą nam sprawdzić, w jakim stopniu umiemy zadbać o siebie, uczymy się asertywności, równowagi między dawaniem a braniem, małymi krokami kształtujemy nowy sposób bycia. Pracując z flakonikiem pozwalającym rozwinąć miłość do siebie uwolniłam się od przekonań na temat tego, jaka powinnam być, przestałam spełniać oczekiwania innych.

Mościchowska podkreśla, że flakoniki to żywe istoty energetyczne. Może się na przykład okazać, że jakiś kolor podczas używania zblednie – będzie to oznaczać, że jest dla nas bardzo ważny, że przechodzimy głęboki proces. – Zdarza się nawet, że flakony pękają, kiedy energia intensywnie krąży w danym temacie. Pamiętam sytuację z butelką nr 7, zwaną „podejmowaczem decyzji”. Stała na parapecie i nagle, podczas wizyty kilku osób, eksplodowała. Okazało się, że każda z tych osób była na etapie kluczowych rozstrzygnięć, zastanawiała się intensywnie nad kolejnym krokiem. Oczywiście, wszyscy nasmarowaliśmy się rozlanym olejkiem.  

 

Masaż z aniołami

 

 W skład systemu Aura-Soma wchodzą, poza flakonikami Equilibrium, pomandery i kwintesencje. One też powstały w niezwykły, intuicyjny sposób. Vicky Wall zbierała zioła i konserwowała w alkoholu. Nie wiedziała po co, ale słyszała podszepty, że ma to robić. Gdy miała już 49 substancji, poczuła, że zbiór jest gotowy, pozostało odpowiednio go podzielić. Białego pomandera (oczyszczającego) użyła po raz pierwszy po katastrofie elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Zneutralizował promieniowanie radioaktywne. Pomandery są doskonałą ochroną energetyczną, zawierają wibrację danego koloru, który wprowadzamy do aury. – Kiedy przeżywamy bardzo silne emocje, nie możemy jasno zobaczyć sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, potrzebujemy żółtego albo złota – podpowiada Mościchowska. – Pozwolą ochłonąć, spojrzeć na sprawę jak gdyby z boku, rozjaśnią ją. Jeśli zaś odczuwamy lęk, poczucie osaczenia, świetnie sprawdzi się zielony. Na podobnej zasadzie co pomandery zostały sporządzone kwintesencje – ich bardzo subtelne energie wspierają nas podczas medytacji, pozwalają nawiązać kontakt z jakościami, które chcemy w sobie rozwinąć. Produkty Aura-Soma wykorzystuje się również do specjalnego masażu czakrowego. – Używam do niego siedmiu różnych flakonów Equilibrium, przypisanych do poszczególnych czakr – wyjaśnia Mościchowska. – Specyficznym ruchem wmasowuję olejek w daną czakrę, następnie kładę kamienie szlachetne, wprowadzam wibrację danego koloru przez wizualizację. Korzystam też z pomanderów, wygładzam aurę. Potem przywołuję anioły i proszę, żeby moimi rękami odbierały i dawały to, co trzeba.

Czasem mówię: „pracuję z pierwszą czakrą – uwalniaj agresję, złość, wdychaj radość, przestrzeń”. Niektórzy bardzo silnie reagują, płaczą, inni widzą anioły. Ten masaż bardzo równoważy czakry. Trwa półtorej godziny i działa przez miesiąc. W tym czasie dzieją się różne rzeczy, otwierają się przed nami różne drzwi.Aura-Soma wciąż się rozwija. Powstają nowe flakoniki – już bez Vicky Wall, której miejsce zajął jej wierny współpracownik, Mike Booth. Podobnie jak Vicky, nie uważa się za wynalazcę, tylko kanał, przez który spływa inspiracja z innych wymiarów. Zresztą Vicky zawsze utrzymywała, że Aura-Soma nie jest niczym nowym. Pytana, ile trwały poszukiwania, by mógł powstać tak złożony system, odpowiadała: od zarania dziejów.  

 

LIFTY:

1. Flakoniki podpowiadają, dokąd zmierzamy i co nas w tej wędrówce blokuje. Pomagają podążać za celem, skonfrontować się z przeszkodami, odblokować potencjał, osiągnąć harmonię i równowagę2. Najpierw trzeba przejść przez proces uzdrawiania, oczyszczania, konfrontacji z tym, co nas blokuje. Rozwiązanie problemów przychodzi później, a sposób bywa zaskakujący